Rekrutacja

<< Wróć

Terminarz rekrutacji

Uwaga. Większość podanych tu informacji i znacznie więcej można znaleźć na stronie Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta. Można też umówić się na rozmowę w biurze Komisji na Nowym Świecie.

USA i Kanada

W USA i w Kanadzie rekrutacja na doktoraty jest całkiem złożona i zaczyna się dość wcześnie.
Procedura dostawania się na studia doktoranckie rozpoczynające się jesienią roku X wygląda następująco:

  • wrzesień roku X-1 (lub trochę wcześniej): rejestrujesz się na egzaminy (GRE General, TOEFL); niektóre uczelnie wymagają również GRE Subject z matematyki lub z informatyki — uwaga, GRE Subject oferowane są tylko 3x do roku — raz w kwietniu i dwa razy jesienią)
  • październik-listopad X-1: zdajesz GRE, TOEFL-a i (niekoniecznie) GRE Subject, zaczynasz prosić opiekuna naukowego i innych profesorów o listy rekomendacyjne
  • grudzień X-1 - styczeń X: wysyłasz zgłoszenia (online) do uczelni, wysyłasz transcripty (listy ocen) pocztą — zazwyczaj deadline to 15-20 grudnia, choć są uczelnie, które przyjmują zgłoszenia jeszcze w styczniu, lutym roku X
  • luty-marzec X: otrzymujesz decyzje od uczelni

Uwaga. Jeżeli chcemy aplikować na studia z zewnętrznym finansowaniem (fellowshipem, patrz część Stypendia poniżej), należy się do tego zabrać jeszcze wcześniej - około kwietnia roku X-1.

Uwaga. Niektóre uniwersytety mają dwie rekrutacje rocznie - na semestr letni i zimowy. Na przykład na informatyce na nowojorskiej Columbii terminy to 1 października oraz 1 grudnia. Z rzadka zdarzają się uczelnie z rekrutacją trwającą non stop (rolling admission). Oto zebrana przez nas jakiś czas temu krótka lista uczelni które jakiś czas temu oferowały jedną z tych dwu opcji: Dallas, Temple, Stony Brook, Iowa State, Texas Austin, McGill, Penn, Waterloo, Columbia.

Europa (oprócz Francji)

Generalnie terminy przyjmowania zgłoszeń na uczelnie w Europie są późniejsze od tych za Atlantykiem (na przykład w Bonn jest to połowa maja). Osobom aplikującym np. do USA pozwala to często odroczyć myślenie o dobrych opcjach w Europie do czasu, gdy nie dostaniemy się w upragnione miejsca w Ameryce. Ale uwaga - topowe miejsca mogą i w Europie mieć bardzo wczesne terminy, szczególnie jeśli chodzi o wsparcie finansowe (np. Cambridge - 1 grudnia X-1).

Francja

Bardzo ciężko jest znaleźć informacje o dostawaniu się na doktorat na stronach francuskich uczelni. Dzieje się tak dlatego, że we Francji aplikuje się nie do uczelni, ale do konkretnego profesora. Ponoć działa to tak — ok. pół roku przed planowanym rozpoczęciem studiów doktoranckich piszesz do osoby (koniecznie z tytułem dr hab.), u której chciałbyś robić doktorat, załączając CV i opis zainteresowań naukowych. Jeśli ta osoba będzie chętna do nawiązania współpracy, musisz załatwić sobie dofinansowanie (we Francji jest dość dużo możliwych stypendiów dla doktorantów), i wtedy opiekun zgłasza Cię na danej uczelni jako studenta doktoranckiego.

Składniki podania

Chcąc dostać się na doktorat, musicie skompletować całkiem sporo różnych papierków. Każda uczelnia może teoretycznie wymyślić własne dziwne wymagania, ale zasadniczo do podania będziemy musieli dołączyć:

  • research statement (opis zainteresowań, zwany także statement of purpose), czyli ze dwie strony tekstu o tym, co i dlaczego chcielibyśmy robić na doktoracie oraz dlaczego akurat na danej uczelni,
    • powinniśmy tu umieścić głównie "mięcho", czyli opisać:
      • co już robiliśmy badawczo (nawet jeśli nie mamy jeszcze żadnych konkretnych wyników, można tu opisać nieudane podejścia, cząstkowe wyniki itp.)
      • jakie inne doświadczenia zdobyliśmy pod kątem przyszłego badawczego sukcesu (warto się tu pochwalić liczbą zaliczonych przedmiotów związanych z dziedziną zainteresowań, którą zapewne będziemy górować nad przeciętnym doktorantem w Stanach; można również wspomnieć o wyjazdach na konferencje, udzielaniu się dydaktyczym czy o przeczytanych co ambitniejszych książkach)
      • co planujemy robić badawczo i jak to się ma do rzeczy, którymi zajmują się profesorowie na danej uczelni (warto wymienić nazwiska, najlepiej w formacie "Interesuje mnie Prof. X, bo czytałem/am jego/jej pracę …, spodobał mi się jego/jej wykład na konferencji … itd. (konkrety!)"
      • jeśli mamy jakieś ciekawe doświadczenie dydaktyczne (np. bycie tutorem dla Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci czy Wakacyjnych Warsztatów Wielodyscyplinarnych) to warto o tym krótko wspomnieć w RS (na sporej części uczelni podczas doktoratu będziesz musiał uczyć).
      • (niesprawdzone) ludzie piszą na forach internetowych, że RS jest również dobrym miejscem do wyjaśnienia pewnych niedociągnięć w innych miejscach podania, typu złapana na II roku trója z przedmiotu związanego z naszą dziedziną — ale nie przesadzajmy z tym
    • czego NIE NALEŻY robić:
      • nie twórzmy wypracowania z polskiego! Unikajmy stwierdzeń typu "Już w przedszkolu lubiłem układać geometryczne wzory ze sznurówek", "Gdy zajmuję się rachunkiem lambda, całe moje ciało przechodzą przyjemne dreszcze" itp. Członków komisji nie obchodzi Twoje dzieciństwo, marzenia czy problemy emocjonalne i nie szukają oni w RS doznań literackich, tylko konkretów (patrz ten komiks).
      • Show, don't tell, czyli piszemy raczej "Po przeczytaniu pracy X udało mi się pokazać, że (konkrety!) …, przez parę miesięcy współpracowałem z Prof. X i dowiedliŚMY, że (konkrety!) …" niż "W jakże częstym dla mnie błysku boskiego natchnienia uzyskałem pewien genialny wynik…, wszyscy profesorowie natychmiast uznali mnie za przyszłego Banacha". Słowem: nie pisz o sobie w superlatywach, a zamiast tego podawaj jak najwięcej konkretów, które będą mówić same za siebie (mój promotor kazał mi zastąpić w końcowym akapicie nawet tak niewinne zdanie jak "Wydaje mi się, że mam zadatki na naukowca" zdaniem w rodzaju "Lubię zajmować się nauką, więc chciałabym zostać naukowcem" - bo to, czy mam zadatki, oceni komisja — ks).
    • nasze RS-y znajdziecie na stronie Moja historia
  • listy polecające, zazwyczaj 3 (tak, trzeba się będzie pofatygować do profesorów którzy nas znają i poprosić o napisanie paru akapitów o nas)
    • najlepiej, jeśli każdy z profesorów będzie miał o Tobie do powiedzenia coś więcej niż "Dostał u mnie piątkę. Na pewno będzie wybitnym naukowcem", dlatego optymalnie jest, jeśli Twoje listy piszą ludzie, z którymi współpracowałeś naukowo
    • niepisana zasada na zagranicznych uczelniach brzmi: "List rekomendacyjny - bardzo entuzjastyczny albo żaden". Jeśli profesor, którego poprosiłeś o list zna Cię zbyt słabo lub ma co do Ciebie jakieś wątpliwości - powinien odmówić.
    • prosząc pracownika naukowego o list rekomendacyjny daj mu od razu swój research statement i CV i powiedz, że im więcej konkretów napisze, tym lepiej
    • jeśli współpracowałeś naukowo z jakimś profesorem, to jego zadaniem jest dokładne opisanie, jaki był Twój wkład w wasz wspólny projekt (Ty w RS-ie pisz raczej "zrobiliśmy, udowodniliśmy…")
    • nie należy brać listów rekomendacyjnych od doktorantów/post-doców
    • dobrze, jeśli listy rekomendacyjne pochodzą z co najmniej dwóch różnych instytucji, dlatego warto wyjeżdżać (choć oczywiście można się dostać w wymarzone miejsce również jeśli wszystkie trzy listy pochodzą z MIMUW-u)
    • profesorowie z MIMUW-u mogą wspomnieć o tym, jak dużą wagę przykłada się tu do solidnego nauczenia studentów podstaw teoretycznych danej dziedziny, że oprócz twierdzeń na każdym przedmiocie pojawiają się dowody (to nie jest standard!), że studenci muszą robić dużo przedmiotów i że w związku z tym posiadanie samych piątek jest rzadkością itp., a przede wszystkim - że MIMUW jest jednym z najlepszych/najlepszym wydziałem mat-inf w kraju
    • w aplikacjach rekrutacyjnych na uczelniach w Stanach masz możliwość wyboru, czy zrzekasz się swoich praw do oglądania listów rekomendacyjnych. *Należy* to zrobić - inaczej budzi to podejrzenia komisji rekrutacyjnych.
  • CV
    • warto wspomnieć tu o wyjazdach na konferencje i o udzielaniu się w kołach naukowych
    • wymieniając zatrudnienie skupiajmy się na rzeczach ważnych dla naszej kariery badawczej, czyli raczej "Ochotniczo prowadziłem wykłady z matematyki dla zdolnych licealistów" niż "Za 7000 zł miesięcznie pisałem strony internetowe w java scripcie dla prestiżowej korporacji"
  • wykaz ocen (można go od jakiegoś czasu wydrukować wprost z USOSweba, ale moc prawną ma tylko kopia podstemplowana w dziekanacie),
    • uwaga techniczna - część uczelni będzieć chcieć od Ciebie najpierw listy ocen w postaci elektronicznej, a później formalnego potwierdzenia tej listy z pieczątkami z uczelni. Możesz napotkać na pewien problem - mianowicie pani z Sekcji drukuje dziwną listę ocen (w moim przypadku nie były to ani tylko oceny podpięte, ani wszystkie oceny, ani tylko oceny uzyskane w ramach informatyki itd. - ks) i oczywiście nie jest łatwo doprosić się, żeby wydrukowała bądź to listę taką, jaką produkuje USOS, bądź też listę wszystkich ocen. Jest to jednak wykonalne - w razie konieczości należy poprosić o pomoc Prodziekana. Wydaje się, że wysłanie opieczątkowanej listy ocen znacząco różnej od tej wysłanej elektronicznie mogłoby zostać odebrane dość nieprzychylnie.
  • test znajomości języka wykładowego na danej uczelni (co ciekawe, często we Francji czy w Niemczech będą chcieli od nas nie francuskiego czy niemieckiego a angielskiego)
    • w przypadku angielskiego najpowszechniej akceptowanym testem jest TOEFL, choć niektóre uczelnie wolą IELTS - należy zawczasu sprawdzić, który egzamin powinniśmy zdawać
    • certyfikaty Cambridge'owskie (FCE, CAE, CPE) raczej nie zwalniają z obowiązku wysłania wyników TOEFL-a/IELTS-a
    • niektóre uczelnie mają absurdalnie wysokie progi TOEFL-a (typu 113/120 lub 26/30 ze Speakingu). Nawet jeśli na stronie uczelni napisane jest, że *absolutnie* niezbędne jest x punktów z TOEFL-a czy y punktów z mówionej części TOEFL-a, nie należy się tym (za bardzo) przejmować. Jeśli komisji rekrutacyjnej spodoba się pozostała część Twojej aplikacji (RS, listy polecające itp.), to przymkną oko na nieco zbyt niski wynik (sprawdzone).
    • TOEFL przeterminowuje się po 2 latach

Ponadto, znakomita większość uczelni w USA i część uczelni kanadyjskich będzie chciała od nas

  • wyników testu GRE General - dość trywialnego testu który zdają zarówno ścisłowcy jak i humaniści,
    • test ma 3 części: quantitative (matematyka na poziomie gimnazjum, moje ulubione zadanie to "Ile to jest: 1/(1/(1/2))?" i 5 opcji do wyboru…), verbal (trzeba się wykazać znajomością słówek jakich typowy Amerykanin nigdy nie widział na oczy, np. agog, piquancy czy akimbo - nie należy się tym zbytnio przejmować) oraz analytical (trzeba napisać krótką rozprawkę i wykazać się zdolnością logicznego rozumowania),
    • MIT jest jedną z niewielu uczelni w USA, która nie wymaga tego testu. Reszta uczelni też powinna raczej ignorować jego wyniki. Czyste dojenie kasy!
  • wyników testu GRE Subject - testu znajomości podstawowych zagadnień z naszej dziedziny (pierwsze 3 lata studiów).
    • spora część uczelni jedynie sugeruje, ale nie wymaga zdania tego testu. Wydaje się, że warto to zrobić, gdyż:
      • ten test informuje komisję, jaki jest poziom Twojej wiedzy wyniesiony ze studiów licencjackich (a programy i poziomy nauczania w różnych miejscach na świecie bardzo się różnią)
      • studenci MIMUW-u nie powinni mieć większych problemów z dobrym zdaniem tego testu, bo obowiązkowe przedmioty wymuszają na nas szeroką a jednocześnie dostatecznie głęboką wiedzę
    • GRE Subject Mathematics
      • większość pytań to analiza (60%, w tym trochę równań różniczkowych zwyczajnych) i algebra liniowa, czasem trafi się proste pytanie z topologii albo algebry, ale tego jest bardzo mało,
      • uwaga: parę lat temu ten egzamin został przeskalowany a poziom zadań podniesiony; na sieci można znaleźć tylko kilka starych egzaminów, a ich poziom jest istotnie niższy od prawdziwego egzaminu (przy testowaniu się na starych egzaminach osiągałam 90+%, z rzeczywistego egzaminu dostałam 75% - ks)
      • jest to test wyboru; istotna jest umiejętność szybkiego liczenia
    • GRE Subject Computer Science
      • egzamin jest dużo łatwiejszy dla informatyków-teoretyków niż praktyków - a jako że informatyka nauczana jest u nas w dość teoretyczny sposób, wiedza wyniesiona z MIMUW-u powinna zagwarantować 90+%. Przypomnij sobie wiedzę z algorytmiki, języków, automatów i obliczeń i elementów złożoności obliczeniowej, a wszystkich rzeczy pamięciowych (warstwy OSI/ISO itp.) można douczyć się z Titanium Bits.

Kilka starych egzaminów GRE Subject Mathematics i Computer Science można znaleźć na sieci - mogę też je przysłać zainteresowanym — ksoltysksoltys.

Zarówno do GRE, jak i do GRE Subject można przystępować dowolnie wiele razy, można też zdawać Subjecty z kilku różnych przedmiotów - przy czym to kosztuje, a do uczelni wysyłane są i tak wyniki z wszystkich podejść.

Ogólne uwagi:

  • warto mieć pewne doświadczenie badawcze - najlepiej publikacje, choć niekonieczne (to jest ważniejsze niż średnia, wyniki GRE, osiągnięcia w konkursach itp.), kolejną ważną rzeczą są dobre listy rekomendacyjne
  • dostawanie się na doktorat do USA jest imprezą dość kosztowną: GRE, TOEFL i GRE Subject kosztują średnio po 130$, wysłanie wyników do każdej kolejnej uczelni - 15-20$ za uczelnię za egzamin (w cenie egzaminu jest wysłanie wyników do 4 uczelni), opłaty rejestracyjne na uczelni: 50-100$…
  • teoretycznie można próbować dostawać się na doktorat tylko z tytułem licencjata

Stypendia

Wpierw słówko o tym, jak finansowani są doktoranci (w USA, nie wiem na ile to się stosuje do innych krajów). Teoretycznie jest coś takiego jak czesne (np. 20 000 USD rocznie), ale nikt nie płaci tego samemu. Albo zostajecie zwolnieni z czesnego przez uczelnię i dostajecie od niej comiesięczne stypendium, albo jakaś zewnętrzna organizacja przyznaje Wam stypendium (fellowship), co znaczy, że pokrywa całość lub część czesnego i daje Wam kasę. Fellowship zwiększa Wasze szanse z co najmniej trzech powodów:

  • nie stanowicie obciążenia finansowego dla uczelni (istotne w dobie kryzysu),
  • stypendium niesie ze sobą element prestiżu,
  • pracownicy organizacji z której macie fellowship mogą zaangażować się w pomaganie Wam w aplikowaniu na doktorat.

Czyli albo sponsoruje Was sam uniwersytet, albo ta organizacja. Jeśli chodzi o polskie realia i wyjazd do USA, dostępne są chyba tylko dwie opcje:

- największy program pomocy finansowej adresowany do studentów spoza USA. W Polsce rocznie przyznawane jest 10 stypendiów jednorocznych oraz 2 specjalne stypendia "Science & Technology". Mam wrażenie, że studenci nauk ścisłych niewiele wiedzą o tych stypendium, przez co chyba stosunkowo łatwo je dostać.

Nie pamiętam skąd wziął się pomysł, ale któregoś dnia zaprosiłem się do polskiej Komisji Fulbrighta na Nowym Świecie na rozmowę. Było miło, ale dużo się nie dowiedziałem - dobrze jednak, że są w Polsce ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się doradzaniem w sprawach studiowania w Stanach. Postanowiłem ubiegać się o stypendium Science and Technology i napisałem swój research statement (w którym były dwa akapity ogólnej zajawki, czym jest geometria algebraiczna, dlaczego jest ważna, bzdety o Wielkim Tw. Fermata i o P vs NP, a potem już samo mięso). Zaprosili mnie na rozmowę, więc zainwestowałem w garnitur i gumkę do włosów. Rozmowa była miła i w sumie o niczym (chcieli chyba wybadać, na ile jestem poważnym gościem i czy umiem mówić po angielsku - w komisji rzecz jasna nie było nikogo kto miał coś wspólnego z matematyką).

Stypendium daje finansowanie na 3 lata. Nie wiem, na ile pomogło mi ono dostać się w miejsca, w które w końcu się dostałem, ale bardzo pomogło mi w samej procedurze rekrutacyjnej. Konkretnie:

  • doradzali przy wyborze uczelni, dysponując konkretnymi statystykami mówiącymi kto się dostaje na jaki program,
  • zapłacili mi za TOEFLa (zapłaciliby też za GRE, ale już miałem zdane),
  • zapłacili wszystkie opłaty rekrutacyjne,
  • sami wypełnili on-line wszystkie głupie formularze (ja tylko wysłałem im CV i research statementy),
  • załatwią mi wizę.

Jak już będę studiował, ich wsparcie nie ograniczy się do comiesięcznego stypendium - oferują pieniądze na wyjazdy na konferencje i różne inne miłe rzeczy - pełna lista tu.

Piotrek

Linki

Agregator informacji o programach doktoranckich, terminach, statystykach związanych z rekrutacją:

Fora, na których ludzie dzielą się doświadczeniami związanymi z dostawaniem się doktorat w USA:

Dobre rady związane z dostawaniem się na doktorat w Stanach:

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License